Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views :

Sokół – Za Ręce

/
/
/
24 Views
Podziel się!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  



Posłuchaj albumu “Wojtek Sokół” na platformach streamingowych ➡️

ZAMÓW pierwszy solowy album Sokoła:

Title: Za Ręce;
Artist: Sokół;
Lyrics: Sokół;
Producer: Duit;
Mix/Mastering: Rafał Smoleń;
Album: Wojtek Sokół;
Label: Prosto Label;
File: Audio;
Executive Producer: Rafał Grobel;
Photography: Paweł Fabjański;
Graphic design: Dawid Błażewicz;
Animation: Rybskie;

Sokół na FB ➡️
Sokół na IG ➡️
Duit na FB ➡️
Duit na IG ➡️

Prosto Label na FB ➡️
Prosto Label na IG ➡️

Subskrybuj nasz kanał ProstoTV
Subscribe our ProstoTV channel

source

  • Buffer
  • stumbleupon
  • Reddit

37 Comments

  1. I można umierać. A tak Powaznie Wojtek, Dziękuję za ten świetny numer, album. Za te zawieszki i rozkminy patrząc prosto przed siebie… Jesteś Niesamowitym Artystom. Dziękuję

  2. Cała płyta to sztos, nie mogę przestać jej słuchać. Jednak ten utwór podoba mi się najbardziej z całej płyty. Chyba po prostu lubię takie klimaty. Nie spodziewałam się, że po tylu latach Sokół jest wstanie stworzyć jeszcze takie złoto. Jak ktoś już napisał jest jak wino 🙂

  3. Zimne powietrze cięło ciszę świstem dziwnym
    Otworzyły się jak świeże wszystkie blizny
    Nie ma w niebie ciebie, tylko czyściec dziwny
    Gdzie rozliczać krzywdy chcą, ja stoję winny
    Stąd nie widać nic, to flashbacki moich wizji
    Błąd. I tylko jeden on jest taki wyrazisty
    Mgłą zachodzi całe tło, nie widzę nic
    I złudzenie to, że czuję dotyk twoich rąk zimnych
    Leżę w tej trumnie zdarzeń, jest niewygodnie raczej
    Czuję na sobie twoje łzy, czyli ty płaczesz
    Ja nie mam siły być, więc znikam tak, jak każesz
    I znika życie z siłą czterech atomowych rażeń
    Najzimniejszy moment, najwrażliwszy raper
    Spadasz i przelatujesz mi przez dłonie, jak cię łapię
    Paniczna pustka mnie wypełnia. Gdzie ty jesteś?
    I nie wiem tylko, czemu trzymasz mnie za ręce

    Czemu trzymasz, czemu trzymasz mnie za ręce?
    Czemu trzymasz, czemu trzymasz mnie za ręce?

    Pustka waży tyle, co stalowe mosty w mieście
    Już w nim nie żyję, tylko budzę i zasypiam
    Wcześniej nie czułem, że mam szczęście
    Kiedy mówiłem: "zgarnij ten paszport, jedźmy dokądkolwiek". Nieprzewidywalni
    Zwierzęta ufnie wybiegają do mnie zza latarni
    Nasze zapachy są już identyczne nawet dla nich
    I patrzą na mnie smutne, nie rozumiejąc za nic
    Czemu to ja, nie ty i czemu ich nagle nie karmisz
    Smutek ludzi jest najczęściej okupiony łzami
    Smutek zwierząt ciszą i tak chyba było z nami
    Byliśmy przeszkodami nawzajem, dwa bieguny
    Raj był piekłem, piekło – rajem. Betonowe chmury
    I zamiast ciszy końca teraz krzyczą tłumy
    Wieczne światło słońca i nieskazitelny umysł
    Tak jak Carrey wymazuje i się nie udaje
    I czemu trzymasz mnie za ręce i wciąż nie przestajesz?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This div height required for enabling the sticky sidebar