Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views :

Taco Hemingway – CZŁOWIEK Z DZIURĄ ZAMIAST KRTANI (prod. Rumak)

/
/
/
147 Views
Podziel się!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  



POCZTÓWKA Z WWA, LATO ’19
Oto kilka opowieści z Warszawy. Ode mnie, dla was. Niechaj umili wam to kolejne burzliwe lato.

Utwór dostępny na platformach cyfrowych:

Zamów CD:
Mix / Mastering: Rafał Smoleń
Nagrania: Jan Kwapisz dla Studio Nagrywarka
Produkcja wykonawcza: 2020

Zdjęcia: Paweł Fabjański (Shootme)
Projekt okładki: Full Metal Jacket
Projekt grafiki na youtube: PWEE 3000

source

  • Buffer
  • stumbleupon
  • Reddit

24 Comments

  1. W moim zwyczaju jest pisanie spontanicznej recenzji każdego nowego projektu muzycznego Taco Hemingway'a, więc i teraz coś o tym albumie powiem. Generalnie, już niecałe 2 lata temu skreśliłem Taco jako rapera tworzącego rap inteligencki, znany potocznie jako rap studencki. Po wydaniu Szprycera miałem mieszane uczucia co do jego muzyki. Z jednej strony, fajne tekstowe rozwiązania z Nostalgii, z drugiej rap o niczym jak np. z Chodź czy Nowego Koloru. Od tamtego czasu zacząłem Filipa stawiać na równi z resztą mainstreamowej części rapgry uważając, że nic lepszego od dajmy na to Umowy o Dzieło, czy Marmuru (nie mówiąc już o Trójkącie Warszawskim) nie jest już w stanie wydać. Początkowo moje przypuszczenia były zgodne z rzeczywistością. Soma była rapem o popularności, pieniądzach oraz laniu Ekodiesela, więc w skrócie takie same gówno jak reszta mainstreamu. Później po wydaniu Cafe Belgi doszło do czegoś takiego, że już mi się nawet nie chciało interesować jego dalszą karierą. To wszystko spowodowało, że podszedłem do Pocztówki bardzo sceptycznie. Jedyną zachętą do przesłuchania tego albumu było jedno słowo z tytułu: Warszawa. W ten oto sposób przechodzę do sedna.

    Pocztówka zbytnio nie ma określonej fabuły, co miało miejsce w Marmurze oraz w Trójkącie Warszawskim, ale ma parę fajnych rozwiązań lirycznych. Najważniejszą z nich jest narracja trzecioosobowa. Zą nią samą album zasługuje na dużego plusa. Jest jeszcze jedna piękna rzecz. Przestał nawijać o sobie (przynajmniej nie w każdym utworze). Śpiewanie o sobie to było coś, co właśnie mnie odpychało od Szprycera, Somy czy Cafe Belgi, ale też przyciągało to co raz to młodszych i mniej kumatych słuchaczy nie wiedzących nawet o szale na teksty Taco w 2k15. Oczywiście, na albumie są utwory opowiadające o sobie, ale mimo wszystko stanowią mniejszość. Na duży plus zasługuje też powrót krótkich urywek z Polskiej Kroniki Filmowej nadających specyficznego, warszawskiego klimatu całej płycie. Teraz trochę o bitach. Są zupełnie inne, niż na jakimkolwiek projekcie Taco, co wcale nie oznacza, że są złe. Mamy dwa główne motywy bitów na tym albumie. Pierwszy motyw jest przyjemny, wakacyjny, czyli taki, do którego można bez problemu potańczyć. Drugi motyw natomiast, jest znacznie bardziej mroczniejszy, często z gitarowymi samplami. Oba typy bitów fajnie się nawzajem uzupełniają i tworzą bardzo dobrą muzycznie całość. Inną ciekawą rzeczą w bitach jest różnorodność. Początkowo mnie to smuciło ze względu na mój sentyment do Rumaka, ale po zastanowieniu się to jednak całkiem fajne, że na tak komercyjnym wydaniu, jakim jest ten album jest promocja dla nowych, niezbyt szeroko znanych producentów. Na przykład sam zakochałem się w bicie Pham'a do Sanatorium. Będąc w temacie Sanatorium, nie mogę nie wspomnieć o gościach do całego albumu. Postacie takie jak Podsiadło, Rosalie czy Ras są mi nawet bliższe od Taco, więc nie będzie dla nikogo zdziwieniem, że według mnie bardzo fajnie wzbogacili swoimi osobistościami ten album. Niestety, ale karier Kizo, w ostatnim czasie Pezeta czy nawet Schaftera nie śledzę aż tak, jak wcześniej wymienionych osób, ale to nie zmienia faktu, że w mojej opinii nie obniżyli poziomu płyty, składam szczególne gratulacje dla Kizo, którego w zestawieniu z Taco obawiałem się najbardziej. Teraz opowiem troszkę o moich odczuciach odnośnie utworów.

    1. Człowiek z dziurą zamiast krtani – fajny, przyjemny utwór, narracja trzecioosobowa się w nim znajduje w całkiem pokaźnej ilości, wzruszyłem się już po 2 wersie piosenki, gdyż mam parę ciekawych wspomnień z Hockami, motyw utworu jakim są papierosy jest użyty w sposób dyskretny, nierzucający się na pierwszy rzut oka, co też zasługuje na plus
    2. Antysmogowa maska w moim Carry-on baggage – ciekawie przedstawiony problem ludzi nazywanych przeze mnie '' panami/pańmi na włościach'' w utworze (przykład: niech łzy bywają słone, ale niech mają kolor himalajskiej soli morskiej), przedstawianie tego typu spraw w pierwszej osobie jest o tyle fajnym rozwiązaniem, że jest dla zwykłego słuchacza niejednoznaczne, co zachęca słuchacza do rozmyślania nad przekazem, do zwrotki Pezeta nie mam zastrzeżeń
    3. Leci nowy Future – według mnie drugi najgorszy, jak nie nie najgorszy utwór z albumu, bit jest najprostszy że wszystkich, bez bardziej skomplikowanych rozwiązań muzycznych, ciągłe nawijanie o sobie w tekście, a najgorsze dla mnie było użycie jednej zgłoski za dużo w refrenie, co daje bardzo dziwny i nienaturalny efekt końcowy
    4. W piątki leżę w wannie – taki letniaczek, bicik delikatny i spokojny, tekst daje radę, choć nie jest to też nic nadzwyczajnego, ale Podsiadło w tym utworze się pokazał ze swojej najlepszej strony, bez Podsiadło ten utwór mógłby być mocno średni
    5. WWA VHS – najlepszy w tym utworze jest bez wątpienia bit, jak zwykle Rumak się popisał, ale tekst też daje radę, Ras bardzo fajna zwrotka, plus za parę fajnych nawiązań do lat 90
    6. Wytrawne (z nutą desperacji) – chyba najbardziej niedoceniany utwór z płyty, iście poetyckie powiązanie podstawowych problemów ludzkich ze smakiem wina, warstwa tekstowa chyba jest najlepsza z całego albumu, w połączeniu z bardzo ciekawym bitem produkcji panów z Catz'n Dogz daje to jeden z najlepszych utworów z całej płyty
    7. Wujek dobra rada – najlepszy utwór z całej płyty, po pierwsze wyczuwam duże podobieństwo do pierwszych utworów Taco wydanych w ramach Mixtape'a Who Killed JFK? gdzie też było dużo tracków w klimacie brooklyńskiego oldschoolu, po drugie tekst jest niczego sobie, z fajnymi rozwiązaniami lirycznymi, a po trzecie ten refren… po prostu orgazm dla uszu
    8. Tijuana – no cóż, było fajnie, miło ale się skończyło, nie no bez przesady, ale tekst jest dość płytki, bit też do mnie średnio przemawia, przynajmniej Kizo nie nawinął czegoś gorszego od Taco, ale sam utwór według mnie mocno średni
    9. Sanatorium – trzeci najlepszy utwór z płyty według mnie, tekst bardzo fajny, jak już wspomniałem bit świetny, najlepiej się tu jednak pokazują goście, czyli Podsiadło że swoją piękną zwrotą, oraz Rosalie jako smaczek do całego kawałka
    10. ALERT RCB – w mojej opinii, gdyby ten utwór był schaftera i byłby bez Taco byłby znacznie lepszy, na tym bicie Taco się zupełnie nie odnalazł, a schafter wręcz przeciwnie, utwór jest ok, ale bez Taco byłby sztosem totalnym
    11. Kabriolety – o tym utworze zbytnio nie mam nic do powiedzenia, jest on po prostu słaby, ale gdyby z samego utworu zostawić końcówkę, to byłaby zupełnie inna bajka, osobiście uważam, że jeśli Taco chce ciągle mieć o czym nawijać, to będzie musiał więcej pisać o kwestiach światopoglądowych, jak na końcu tego utworu, cała reszta utworu jest fatalna, ale końcówka jest super

    Podsumowując, album ciągle nie dorównuje Trójkątowi Warszawskiemu czy Marmurowi, ale Taco wyraźnie zmierza w dobrym kierunku. Gdybym tą płytę oceniał względem albumów innych raperów, to z miejsca dałbym jej 10/10, ale porównuję ją do poprzednich projektów Taco, więc Pocztówka w mojej opinii zasługuje na ocenę 7/10.

    Pozdrawiam was, na zdrowie!

  2. Zwrotka 1]
    Pocztówka z Warszawy, lato 2k19. Na zdrowie
    Biorę taksówkę, bo przejechać chcę na drugą stronę mostu
    Na tej zachodniej to wieje już trupem odkąd nie ma Hocków (Ooh!)
    Chamy coś huczą na ciemnego druha, by mówił po polsku (Ayy!)
    Potem się drą na DJa by nie grał Bediego, bo ma tu być oldschool, puszcza Schaftera i Coals'ów
    Dostaje cios w brzuch, się obudzi w szpitalu na Solcu
    Miała tu trzymać policja ordnung, ale woli dawać mandat młodemu chłopcu, co przechodzi na czerwonym – przy Wschodnim Dworcu
    I nawet nie wie co powie ojcu
    Chciałby być dzieckiem w sierpniowym słońcu
    Ale to już nie wróci jak polski Dortmund
    Gapi się Bobby z bilboardu (wooh!)
    Zachwala szampony z importu (wooh!)
    A tak Wwa stroni od sportu
    Kaca leczymy od wtorku do piątku (uh)
    Zazwyczaj stoimy w korku
    W korkach jesteśmy od krok od rekordu

    To miasto spaliną oddycha, a my wychowamy w tym smogu potomków (ej!)

    Blondwłose licealistki – znów kąpały się w tej bieli
    Ich spódnice skąpsze są niż pensje ich nauczycieli
    Koledzy brzdękają w struny
    Kolegom pękają gumy
    Opony na brzuchu, a chcą pani jak kalendarz Pirelli

    Dzisiaj tańczą przy Wiśle
    Widzą gwiazdę jak Michelin
    Wszystkie panny tak mgliste
    Żyją w bajce jak Disney
    Dziwne panny w MISBHV
    Przydałby w życiu się quicksave
    Shoty mi zawsze parzyste lej
    Znów mam ustawienia fabryczne

    Wwa, Wwa! Wwa, Wwa! Lato 2k19 – oto pocztówka z Wwa, drogi (kaszel)
    U mnie (kaszel)
    (Raz, dwa trzy, Wwa!)
    Jeszcze raz
    Wwa, Wwa! Wwa, Wwa! Lato 2k19 – oto pocztówka z Wwa, drogi (kaszel)
    No u mnie (kaszel)

    To wojna polsko, polska pod czerwony neonem Rossman
    Mural powstanie warszawskie
    A obok powerade: padłeś powstań!
    Nie będę sie produkował, bo wszystko już opowiedziała Masłowska
    Niedługo wygrasz w karty – za dużo miałeś tych marnych rozdań
    Chciałbyś sie z miasta wydostać
    Pamiętasz jak babcia cię wiozła
    Gdzie?
    Gdzieś na Mazury
    Na płycie śpiewała ładnie Majka Jeżowska
    Teraz to ćpanie i koks, szama i boks
    Jak Hala Mirowska
    Wracasz z mandatem do domu, się bojąc że cie własna matka nie pozna

    DJ z pierwsze zwrotki zmarł na wstrząs mózgu
    Jego oprawcy słuchać tylko chcą trueschool
    Udają że to … aż po .. z Medelin
    znowu robią dziwne ruchu jak hot blink
    Ziomie ja już nie mam szlugów, zostaw mi

    Patrzy z paczki papierosów 
    CZŁOWIEK Z DZIURĄ ZAMIAST KRTANI 
    Na coś trzeba umrzeć
    Społeczeństwo truje zarazkami
    Jedno szukają promocji i się snują bazarami
    Inni szukają odskoczni kiedy żują kalamary

    Kiedy stoję na poczcie, niby żołnierz na froncie
    Czuwa Jan Paweł II, nikt się nie boi w narodzie
    Jak ryby Pana Jezusa każdy się dwoi i troi na co dzień
    Chłop skacze z mostu bo chyba chce sprowadzić
    Czy potrafi chodzić po wodzie
    Nie potrafił!

  3. [Intro]
    Skrzyżowanie Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Na skrzyżowaniu tych dwóch głównych ulic, stolicy Polski postawiono słup drogowskaz. Drogowskaz informuje gdzie leżą Helsinki, Kopenhaga, Oslo
    A gdzie leży Warszawa?

    [Zwrotka 1: Taco Hemingway]
    Pocztówka z Warszawy, lato 2k19. Na zdrowie
    Biorę taksówkę, bo przejechać chcę na drugą stronę mostu
    Na tej zachodniej to wieje już trupem odkąd nie ma Hocków (Ooh!)
    Chamy coś huczą na ciemnego druha, by mówił po polsku (Ayy!)
    Potem się drą na DJ'a by nie grał Bediego, bo ma tu być oldschool
    Puszcza schaftera i Coalsów
    Dostaje cios w brzuch, się obudzi w szpitalu na Solcu
    Miała tu trzymać policja ordnung, ale woli dawać mandat młodemu chłopcu
    Co przechodzi na czerwonym przy Wschodnim Dworcu
    I nawet nie wie co powie ojcu
    Chciałby być dzieckiem w sierpniowym słońcu
    Ale to już nie wróci jak polski Dortmund
    Gapi się Bobby z billboardu (Woo)
    Zachwala szampony z importu (Woo)
    Latem WWA stroni od sportu
    Kaca leczymy od wtorku do piątku (Ugh)
    Zazwyczaj stoimy w korku
    W korkach jesteśmy o krok od rekordu
    To miasto spaliną oddycha, a my wychowamy w tym smogu potomków (Ayy!)

    [Zwrotka 2: Taco Hemingway & Dawid Podsiadło]
    Blondwłose licealistki znów kąpały się w tej bieli
    Ich spódnice skąpsze są niż pensje ich nauczycieli (Ayy, ayy!)
    Koledzy brzdękają w struny, kolegom pękają gumy
    Opony na brzuchu, a chcą pań jak kalendarz Pirelli (Uh)

    [Zwrotka 3: Taco Hemingway]
    Dzisiaj tańczą przy Wiśle (Woo, woo)
    Widzą gwiazdę jak Michelin (Ayy, ayy)
    Wszystkie plany tak mgliste (Uh, uh)
    Żyją w bajce jak Disney
    Dziwne panny w MISBHV
    Przydałby w życiu się quicksave (Prrr)
    Shoty mi zawsze parzyste lej
    Znów mam ustawienia fabryczne

    [Interluda: Taco Hemingway]
    WWA, WWA, WWA, WWA
    Lato 2k19, oto pocztówka z WWA
    Drogi— [kaszel]
    U mnie— [kaszel]
    (Raz, dwa, trzy!)
    Jeszcze raz
    WWA, WWA, WWA, WWA
    Lato 2k19, oto pocztówka z WWA
    Drogi— [kaszel]
    U mnie— [kaszel]

    [Zwrotka 4: Taco Hemingway]
    To wojna polsko-polska
    Pod czerwonym neonem Rossmann (Ayy)
    Mural "Powstanie Warszawskie"
    A obok "Powerade. Padłeś? Powstań!"
    Nie będę się produkował
    Bo wszystko już opowiedziała Masłowska
    Niedługo wygrasz w karty
    Za wiele miałeś tych marnych rozdań
    Chciałbyś się z miasta wydostać? (Aha)
    Pamiętasz jak babcia cię wiozła? (Gdzie?)
    Gdzieś na Mazury, ładnie śpiewała
    Na kasecie Majka Jeżowska (Ayy)
    Teraz to ćpanie i koks i szama i boks jak Hala Mirowska
    Wracasz z mandatem do domu
    Się bojąc, że cię własna matka nie pozna (Uh)
    DJ z pierwszej zwrotki zmarł na wstrząs mózgu (Wstrząs mózgu!)
    Jego oprawcy słuchać tylko chcą true school (Chcą true school!)
    Udają, że to Medellín, a szmuglują szlugi w Ryanairze z Modlin
    Znowu robią dziwne ruchy jak Hotline Bling
    Ziom, ja już nie mam szlugów, więc obstaw mi

    [Zwrotka 5: Taco Hemingway]
    Patrze z paczki papierosów
    Człowiek z dziurą zamiast krtani (Na coś trzeba umrzeć)
    Społeczeństwo truje zarazkami
    Jedni szukają promocji i się snują bazarami
    Inni szukają odskoczni, kiedy żują calamari
    Kiedy stoję na poczcie (Aha)
    Niby żołnierz na froncie (Aha)
    Czuwa Jan Paweł II i nikt się nie boi w narodzie (Nikt)
    Jak ryby pana Jezusa, każdy się dwoi i troi na co dzień (Hej)
    Chłop skacze z mostu, bo chyba chce sprawdzić, czy potrafi chodzić po wodzie [plusk]
    Nie potrafił

    [Outro]
    Urlop spędzony w mieście ma dużo zalet. Nie wyjeżdżamy, więc odpadają, na przykład, kontakty z PKP. No tak, ktoś powie, że na Mazurach, nad morzem lub w górach inne powietrze. Ale część samochodów też tam pojechała na wczasy, więc w mieście luźniej i czyściej

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This div height required for enabling the sticky sidebar
Translate »