Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views :

Taco Hemingway – “Krwawa jesień” (prod. Rumak)

/
/
/
105 Views
Podziel się!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  



Mix & mastering: DJ Eprom dla Eprom Sounds Studio
Nagrania: Staszek Koźlik dla Erem Studio

source

  • Buffer
  • stumbleupon
  • Reddit

44 Comments

  1. "Ktoś inny pyta mnie czy chce w pysk, mówie: bardzo proszę"

    "Robię 'L' ziomek mo pewnie!" Zostało to wypowiedziane umyślnie bo "Najpierw toczy się krew, krew, krew a za krwią się toczy bujna proza"

    Dajcie mu Nobla

  2. [Zwrotka 1]
    Rzuciłem wszystko co mam
    Rzuciłem kośćmi, teraz wnioski muszę wysnuć już sam
    Uciekłem w Polskę, jestem obcy, lecz tych typów tu znam
    Więc chowam kosztowności jakby stał już fiskus u bram
    Węszę aferę, bo to jeden z moich sześciu zmysłów
    Nocą Cassino pełne świrów oraz terrorystów
    Może zabiją mnie? Rewiry te są pełne chłystków
    Ostrzących sztylet kłamiąc, że ich uczył Jezus Chrystus
    Gwiazdy płoną na niebie
    Wiesz jak mówią. Wszędzie dobrze ale nocą najlepiej
    Wściekłe gbury dopytują mnie czy chodzę na Lechię
    Na wszelki wypadek robię (L) – “ziomek, no pewnie”!
    Mówią: “zły klub, młody, lepiej odejdź, bo jebnę”
    Zapytałem “czy podziały są nam w ogóle potrzebne”?
    Tak jak ciebie. Daj mi sygnał a ku tobie pobiegnę
    Bo czuję, że mi nie potrzeba innych kobiet, to pewne

    [Bridge]
    Pomóż sercu memu, gdy ciśnienie skoczy czasem
    Puść mi “Rubber Soul” Beatlesów i bądź szczodra z basem
    Będę tobie grubym globem, ty mi bądź Atlasem
    Wiosną bądź kukułką, bo wariuję robiąc lot nad gniazdem

    [Refren]
    Szykuje mi się krwawa jesień
    W sercu głód, chociaż ciągle tyje prawa kieszeń
    Jeśli nagle zginę w sumie chyba dla was lepiej huh?
    Potakuje milion dziwnych przechodniów
    Czas wyżera dziurę, będzie rosła rana z wiekiem
    Stąd ten chłód, czuję wicher, co się wzmaga we mnie
    Pasażera gałki oczne są jak lwa, kamienne
    Widzę je wśród idiotycznych przechodniów

    [Zwrotka 2]
    W Hotelu Marmur spędziłem tydzień… chyba
    Pewności brak tu, mówią mi, że dziwnie sypiam
    Teraz jestem sam znów, izolacja mi się przyda
    Co tam robić miał Współpasażer? Cóż, nie winię typa
    Jednak czuję strach, który mi do serca silnie przywarł
    Gdyby zmarł, będę drgał aż nie minie stypa
    Gdy się skończy tlen i zapadnie w sen, ja mu skrobnę tren
    Rumak dźwięk, potem wygramy tym Fryderyka
    Dedykowanym “Hotel California” wzniecony lęk
    W Marmurze czuję jakby duży kawał ego mi pękł
    Zero technologii, niby zwierz w niewoli, lecz
    Ból niesie wenę. Sądzę że mam więc niedoli chęć
    I słyszę wszędzie wokół trzecią część be-mol 35
    Wszyscy ględzą: “ziomuś nie no, weź… nie dość ci spięć”?
    Carpe smutek, chyba takie muszę credo dziś mieć
    Więc idą dalej nocą, do widzenia, elo i cześć

    [Bridge]
    Pomóż sercu memu, gdy ciśnienie skoczy czasem
    Puść mi “Abbey Road” Beatlesów i bądź szczodra z basem
    Nalej kieliszek likieru a ja skoczę w basen
    Nie martw się pieniędzmi, gdy wyczerpią się to skoczę w trasę

    [Refren]
    Szykuje mi się krwawa jesień
    W sercu głód, chociaż ciągle tyje prawa kieszeń
    Jeśli nagle zginę w sumie chyba dla was lepiej huh?
    Potakuje milion dziwnych przechodniów
    Czas wyżera dziurę, będzie rosła rana z wiekiem
    Stąd ten chłód, czuję wicher, co się wzmaga we mnie
    Pasażera gałki oczne są jak lwa, kamienne
    Widzę je wśród idiotycznych przechodniów

    [Zwrotka 3]
    Uciekłem z WWA, bo bardzo męczył brak weny
    A sympatycy ciągle piszą: “świeży rap chcemy!”
    Ja nic nie piszę i nie mówię, jestem jak niemy
    Poranne niebo wykazuje znaki gangreny
    Czarno-czerwone, bo przejęła je paskudna zorza
    Posiniaczone jakby diabeł bogu pluł w tarota
    Ja szukam guza, bo się najpierw toczy krew, krew, krew…
    A za krwią się toczy bujna proza
    Muszę przelać prozę na kartkę… W swoim czasie
    Nie chcę się przejmować obcym zegarkiem
    Kroki wartkie. Sączę se złą Kadarkę
    Szopki łaknę, chodzę sobie wciąż za karkiem
    Udowodnię im, że jestem alfa, sobie najbardziej
    Błysk oka, jakbym wyhodował w głowie latarkę
    Byk chłopak nagle pyta mnie czy chodzę na Arkę
    W mig skopał, gasną światła jakbym oczy miał martwe

    [Bridge]
    Pomóż sercu memu, gdy dziwoty robię czasem
    Zagraj “Hotel California”, bądź ostrożna z basem
    Do wesela się zagoi, daj mi proszek na sen
    Ja ci w zamian dam pierścionek złoty z diamentowym głazem

    [Outro]
    Szykuje mi się krwawa jesień
    Szykuje mi się krwawa jesień

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This div height required for enabling the sticky sidebar
Translate »