Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views : Ad Clicks : Ad Views :

Taco Hemingway – “Mgła II (Mówisz, masz)” (prod. Rumak)

/
/
/
11 Views
Podziel się!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  



Mix & mastering: DJ Eprom dla Eprom Sounds Studio
Nagrania: Staszek Koźlik dla Erem Studio

source

  • Buffer
  • stumbleupon
  • Reddit

36 Comments

  1. Taco super piosenka. Filip jest raperem, który jest zajebisty za swoja szczerość, doskonałe teksty, w których nie klnie co chwile i nie żali się jakie to miał zjebane życie. Taco jest niezastąpiony a chce skończyć karierę w 2019/20 roku niestety…murem za Taco! Nie pozwólmy mu odejść! To wzór do naśladowania, to on powinien być idolem młodych pokoleń, legendą, on jest prawdziwym raperem i nie wyobrażam sobie "rap sceny" bez niego! Nie ma nikogo lepszego! Filip jest niezastąpiony, nie możemy pozwolić mu odejść. Jego muzyka mnie osobiście napędza do życia i słucham tylko jej. Chcę, aby pod jego nowymi kawałkami była fala komentarzy, że nie może tego zrobić, nie może nas opuścić. Może to go jakoś zmotywuje do dalszego działania. Naprawdę mam taką cichą nadzieję. Nawet jeżeli kontrakt z producentem mu się skończy może znaleźć nowego lub tworzyć muzykę sam, bo jest niesamowity i najlepszy w tym co robi. Poza tym ma duże poparcie z naszej strony, prawda?

  2. Tekst piosenki:

    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Ej, ej
    /2x

    Miał 48 dziewczyn, wszystkie Monica Belucci
    On serwował im wersety , tak jak Tommy na Vespucci
    Głosił przepiękne sentencje, że nie zdobi szata ludzi
    Chadzał jednak po odzienie, kiedy grosik tata rzucił
    Robił to z wyczuciem stylu, byle modniś lata w Gucci
    On zakupił dwie żyletki i pół nocy chlastał blue jeans
    Drogi dosyć kupił płaszcz, do kolan długi
    Oprócz tego tysiąc mask, żeby go nie zwąchał Scooby
    Jego dupy są jak Daphne’y, choć się raczej zowią Gabi
    On jest trochę taki Steve, ty dla niego może Shaggy
    Krzyczał, że ”It wasn't me!”, gdy pytali skąd te dragi
    On serwował im te baśnie, jak Andersen z Kopenhagi
    cztery osiem brak dowodów, się na prędce pożegnali
    Wyskoczył do swojej Bambi, jak niechciany Joker w tali

    W mieście chętnych żon, w mieście lepkich rąk
    Chciałbyś się nie tykać tego syfu jak Detektyw Monk
    Ej,
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Jeden chciałby ciszy, drugi pląsów, a on lubi wrzask
    Ej
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Kiedy patrzy w lustro widzi brylant, który zgubił blask
    Ej
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Jeden chciałby pląsów, drugi ciszy, a on lubi wrzask
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    ”Mówisz – masz”, mówił: ”Mówisz – masz”

    Miał 48 dziewczyn, wszystkie Gigi albo Bella
    Rzuca je i nie powraca, choć są gibkie jak bumerang
    Kończy butelkę Merlo i się migiem z Szato zbiera
    Oczy z tyłu głowy, wciąż pieniądz wisi, pan bumelant
    Teraz gdy zasypia trzeźwy to ma wizję jak umiera
    Bo tu wszyscy robią ruchy w kółko, niby Capoeira
    W tym dziwnym hotelu, w którym nie ma wi-fi, grał w pokera
    Przerżnął, bo krzyczała żeby leciał w piki, lampucera!
    Tamten skurwysyn blefował, tamten skurwysyn blefował
    Nie kontrolował się złapał za hajse co na stole był, potem prysł i się schował
    Wskoczył pod ladę recepcji i modlił się, modlił się, żeby go łysy nie dorwał
    Pani z hotelu pomogła mu, gadała z łysym, on z ziemi jej rysy przeglądał
    O, w marynarce jakieś pięćdziesiąt kafli
    Nie ma co się tym przejmować, raczej nie są z mafii
    Ona kuca przy nim mówiąc: "Bardzo mnie to bawi
    Jutro fajrant, chcę żebyś mnie zabrał gdzieś i się poznamy"

    A on tak, mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Jeden chciałby ciszy, drugi pląsów, a on lubi wrzask
    Mówił tak, mówił: ”Mówisz – masz”
    Kiedy patrzy w lustro, widzi brylant, który zgubił blask

  3. [Intro]
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Ej, ej
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Ej

    [Zwrotka 1]
    Miał 48 dziewczyn, wszystkie Monica Belucci
    On serwował im versetti, tak jak Tommy na Vespucci
    Głosił przepiękne sentencje, że nie zdobi szata ludzi
    Chadzał jednak po odzienie, kiedy grosik tata rzucił
    Robił to z wyczuciem stylu, byle modniś lata w Gucci
    On zakupił dwie żyletki i pół nocy chlastał blue jeans
    Drogi dosyć kupił płaszcz, do kolan długi
    Oprócz tego tysiąc mask, żeby go nie zwąchał Scooby
    Jego dupy są jak Daphney, choć się raczej zowią Gabi
    On jest trochę taki Steve, ty dla niego może Shaggy
    Krzyczał, że it wasn't me, gdy pytali skąd te dragi
    On serwował im te baśnie, jak Andersen z Kopenhagi
    Cztery osiem brak dowodów, się na prędce pożegnali
    Wyskoczył do swojej Bambi, jak niechciany Joker w talii

    [Hook]
    W mieście chętnych żon, w mieście lepkich rąk
    Chciałbyś się nie tykać tego syfu jak Detektyw Monk
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Jeden chciałby ciszy, drugi pląsów, a on lubi wrzask
    Ej
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Kiedy patrzy w lustro widzi brylant, który zgubił blask
    Ej
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Jeden chciałby pląsów, drugi ciszy, a on lubi wrzask
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Mówił masz, mówił mówisz masz

    [Zwrotka 2]
    Miał 48 dziewczyn, wszystkie Gigi albo Bella
    Rzuca je i nie powraca, choć są gibkie jak bumerang
    Kończy butelkę merlot i się migiem z château zbiera
    Oczy z tyłu głowy, wciąż pieniądz wisi pan bumelant
    Teraz gdy zasypia trzeźwy to ma wizję jak umiera
    Bo tu wszyscy robią ruchy w kółko, niby Capoeira
    W tym dziwnym hotelu, w którym nie ma wi-fi, grał w pokera
    Przerżnął, bo krzyczała żeby leciał w piki, lampucera
    Tamten skurwysyn blefował, tamten skurwysyn blefował
    Nie kontrolował się złapał za hajs, co na stole był, a potem prysł i się schował
    Wskoczył pod ladę recepcji i modił się, modlił się, żeby go łysy nie dorwał
    Pani z hotelu pomogła mu, gadała z łysym, on z ziemi jej rysy przeglądał
    O, w marynarce jakieś pięsiąt kafli
    Nie ma co się tym przejmować, raczej nie są z mafii
    Ona kuca przy nim mówiąc, "Bardzo mnie to bawi
    Jutro fajrant, chcę żebyś mnie zabrał gdzieś i się poznamy"

    [Outro]
    A on tak, mówił tak, mówił mówisz masz
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Jeden chciałby ciszy, drugi pląsów, a on lubi wrzask
    Mówił tak, mówił mówisz masz
    Kiedy patrzy w lustro widzi brylant, który zgubił blask

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This div height required for enabling the sticky sidebar
Translate »