Larry June ponownie łączy siły z adidas – tym razem szeroka publiczność dostaje to, co do tej pory widziało tylko wąskie grono. Jego wersja Adistar Control 5 najpierw pojawiła się jako limitowy drop friends & family podczas okołosuperbowl’owego eventu, a teraz wchodzi na pełnoprawną scenę. Kolaboracja trzyma słoneczny, kalifornijski vibe, a jednocześnie mocno osadza się w estetyce biegówek z przełomu lat 2000.

Kalifornijski gradient, techniczne detale
Sylwetkę spina intensywny gradient, który biegnie od pięty po czubek buta: zieleń przechodzi w pomarańcz, a następnie w czerwień. Ten rozkład barw wygląda jak zachód słońca nad wybrzeżem i dokładnie taką energię wnosi do stylizacji. Tło z beżowej siatki tonuje paletę, dając kolorom miejsce, by grały pierwsze skrzypce, ale bez przesady. Srebrne, odblaskowe akcenty dorzucają techniczny rys – dokładnie taki, jaki kojarzymy z archiwalnymi biegówkami.

Z boku klasyczne trzy paski łączą zieleń z żółcią, co fajnie koresponduje z górą cholewki. Spód również nawiązuje do gradientu, dzięki czemu całość zamyka się w konsekwentnym, spójnym projekcie. Na języku znalazł się wyrazisty napis „LARRYJUNE”. Taki, którego nie da się przeoczyć – i w tym cały sens. To nie jest anonimowa kolaboracja, tylko projekt z wyraźnie zaznaczoną tożsamością artysty.

Adistar Control 5: powrót biegowej legendy
adidas Adistar Control 5 wystartował w 2008 roku jako model do biegania. Na tamte czasy przyciągał uwagę m.in. amortyzacją Formotion w rejonie pięty i elementem torsyjnym w śródstopiu, który miał wspierać dynamikę przetoczenia. Po dłuższej przerwie marka przywróciła sylwetkę na początku 2026 roku i szybko okazało się, że to strzał w dziesiątkę: nostalgiczny, wczesnodwutysięczny look biegowych butów znów jest na topie. Ten powrót otworzył drzwi dla kolaboracji – i tak wjeżdża wariant sygnowany przez Larry’ego June’a.

Warto podkreślić, że projekt nie próbuje udawać lifestyle’owej pary, która tylko cytuje performance. Tu każdy detal – od odblasków po kształt paneli – wygląda, jakby był wyjęty prosto z czasów, gdy funkcja dyktowała formę. To właśnie ten realizm sprawia, że Adistar Control 5 wraca do łask fanów retro runningu.

Sygnatura Larry’ego: osobista, a nie nachalna
W świecie współprac artystów z dużymi markami łatwo popaść w schemat. Tu dzieje się odwrotnie. Wersja Larry’ego June’a nie jest dopiskiem do gotowego projektu, ale czytelną interpretacją. Duży branding na języku podkreśla autorstwo, jednak reszta mówi językiem modelu: energetyczna paleta, gradientowa gra kolorów i lekko techniczny połysk budują klimat, który pasuje i do tracksu z West Coast, i do codziennych fitów.

Dzięki neutralnemu beżowemu podkładowi z siatki ta kolorystyka zaskakująco dobrze odnajduje się także poza instagramowym kadrem. To para, którą zestawisz zarówno z luźnymi, inspirowanymi biegówkami spodniami cargo, jak i z prostymi dżinsami czy krótkimi szortami. Największy atut? Charakter, który nie gubi użytkowości.

Data premiery, kod i kolorystyka
Premiera współpracy zaplanowana jest na 12 września 2026 roku. Oficjalne oznaczenia mówią same za siebie: Larry June x adidas Adistar Control 5 w kolorystyce „Semi Lucid Red / Semi Solar Slime – Clay” i z kodem KZ7294. Dystrybucja nie została tu doprecyzowana – warto śledzić kanały adidas, bo zainteresowanie może być spore, zwłaszcza wśród fanów biegówek z klimatem Y2K.
Dla kogo jest ten drop?
Jeśli kręci cię estetyka wczesnych lat dwutysięcznych, ale nie chcesz rezygnować z mocnego, współczesnego akcentu, ta para to mocny kandydat do rotacji. Gradient gra pierwsze skrzypce, ale nie przykrywa sylwetki – to ważne, bo Adistar Control 5 to model, który broni się linią i proporcjami. Do tego refleksyjne elementy i odważny tongue-tag nadają całości charakter kolaboracyjnego statementu, a nie tylko kosmetycznej wariacji.
W skrócie: Larry June i adidas wyciągają z archiwum to, co najciekawsze, i doprawiają nową, słoneczną energią. Brzmi jak przepis na drop, który wpadnie do historii najlepszych miejskich reinterpretacji biegowych klasyków.
Photo: adidas


