Gdy mówisz „Max Mara”, myślisz „płaszcz”. Z okazji 75-lecia włoski dom mody przypomina, dlaczego jego okrycia wierzchnie są jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon stylu. W kampanii „True to Myself” pierwsze skrzypce gra Imaan Hammam, która przejmuje Mediolan z pewnością siebie i lekkością osoby, dla której ulice miasta są po prostu przedłużeniem własnego podwórka. Za obiektywem stoi Oliver Hadlee Pearch, a ton całej historii wyznacza stonowana, wyciszona paleta – dokładnie taka, jaka zostaje w szafie na lata.

75 lat pod znakiem płaszcza
To nie jest jubileusz odhaczany tortem i konfetti, tylko przypomnienie, że siła marki leży w konsekwencji. Max Mara od dekad buduje tożsamość wokół okryć wierzchnich – i nie chodzi wyłącznie o ciepło czy jakość, lecz o pewien rodzaj codziennej tarczy. W „True to Myself” ten przekaz jest krystalicznie czytelny: ubranie ma działać dla ciebie, wzmacniać, nie dominować. Narracja krąży wokół pewności stylu, którą nosisz tak samo naturalnie, jak ulubiony płaszcz.

Imaan Hammam przejmuje Mediolan
Imaan Hammam, jedna z najmocniejszych osobowości współczesnego modelingu, pędzi przez Mediolan w rytmie miasta. Pearch łapie ją w momentach pół-prywatnych, pół-filmowych – jakby w kadrze spotykały się backstage i pierwsza linia. Miasto nie jest tłem, lecz partnerem akcji: arkady, bruk, szkło i stal rymują się z płynnymi, wydłużonymi liniami sylwetek. To urbanistyka, która potrafi grać z klasyką.

Paleta, która robi robotę
„Neutralne” potrafią być nudne – o ile nie wiesz, co z nimi zrobić. Max Mara robi z nich język. Camel, cacha, krem i miękka szarość pracują tu jak filtr wygładzający, który scala kolejne zestawy i pozwala wybrzmieć formie. Taka tonacja daje swobodę: łączysz, miksujesz, dokładka akcesoriów nie psuje balansu. Efekt? Kadry wyglądają nowocześnie dziś i nie zestarzeją się za pięć sezonów.

Ikony w ruchu: najważniejsze sylwetki
W centrum uwagi są płaszcze – i to w wielu odsłonach. Na prowadzenie wychodzi Olimpia Jacket: szerokie ramiona, prosty, przeskalowany krój i lekkość wielbłądziego włosia, która sprawia, że objętość nie zamienia się w ciężar. Gdzie indziej Hammam przewiązuje talię pasem klasycznego camelowego płaszcza narzuconego na czarne bazały, a chwilę później zanurza się w puchatym, jasnym okryciu z mocno zarysowanym kołnierzem – miękkość, która nadal trzyma formę.

Są też formy bardziej rzeźbiarskie: krótka kurtka o kroju peleryny, która ostrzejszego charakteru nabiera w duecie ze smukłymi spodniami i kozakami za kolano. Długie, szyte na miarę płaszcze tną miasto czystą linią niczym pociągnięcie pędzla. A kiedy przychodzi pora na garniturową precyzję, wchodzi w grę camelowy blazer z dopasowaną ołówkową spódnicą – stylizację domyka golf, okulary przeciwsłoneczne i czubate szpilki. To biurowa energia, ale bez grama nudy.

To, co nosisz, i to, jak się czujesz
Hasło „True to Myself” nie jest tu pustym sloganem. Max Mara od lat opowiada o niezwykłych kobietach i o tym, jak garderoba podpiera ich codzienną sprawczość. W tej kampanii widać to wyraźnie: ubrania nie próbują zagłuszyć osobowości, raczej ją wzmacniają. Neutralna paleta i czyste kroje działają jak wzmacniacz sygnału – zostawiają miejsce na gest, krok, spojrzenie.
Streetwearowy kontekst: jak to ograć na mieście
Jeśli na co dzień grasz w drużynie streetwearu, ta klasyka nie jest poza twoją ligą. Oversize’owa sylwetka Olimpia Jacket aż prosi się o kontrast z wąską nogawką albo – odwrotnie – ołówkową spódnicę i masywne, miejskie buty. Camelowy płaszcz przewiązany w talii zadziała z czarną bazą i sportowymi akcentami: czapka z daszkiem, minimalny plecak, gruby golf. Krótka pelerynowa kurtka? Dołóż wysokie kozaki lub – dla przełamania – pełne objętości spodnie i czyste sneakersy. Klucz jest jeden: nic na siłę. Pozwól, by forma płaszcza grała pierwsze skrzypce, a resztę zbuduj prostymi, funkcjonalnymi elementami.
Mediolański rytm, ponadczasowa puenta
Kadry Pearcha mają filmową jakość, ale cała historia zostaje mocno na ziemi: chodzi o miasto, ruch, pogodę, spotkania i o płaszcz, który to wszystko ogarnia bez dramatyzmu. To podejście, które świetnie rezonuje z uliczną wrażliwością – nikt tu nie goni mikrotrendów, liczy się dług dystans i użyteczność wpisana w formę.
Co dalej?
Narracja Max Mary nie zwalnia. Marka zapowiada kolejną odsłonę na jesień 2026, tym razem o bardziej dramatycznym tonie. Jeśli „True to Myself” było manifestem spokojnej siły, następny rozdział zapowiada się jak film z mocniejszą kulminacją – wciąż w obrębie tego, co dla domu najważniejsze: formy, jakości i codziennej funkcjonalności.
Galeria kampanii „True to Myself” pokazuje Imaan Hammam w miejskich stylizacjach Max Mara z okazji 75-lecia marki.

