Słuchajcie, Teddy Santis znowu to zrobił. Kiedy myślisz, że Aimé Leon Dore pokazało już wszystko w kwestii nowojorskiego uniformu, oni wjeżdżają z trzecim dropem na sezon wiosna/lato 2026 i kompletnie zmieniają perspektywę. Tym razem ekipa z Queens pakuje walizki i rusza na zachód. To nie jest zwykła kolekcja – to dialog między betonową dżunglą a luźnym klimatem Kalifornii, który siada tak dobrze, jak poranne espresso na Mulberry Street.
Liam MacRae i Travis Bennett: Duet, który definiuje nową erę ALD
Zanim przejdziemy do samych szmat, musimy pogadać o tym, jak to zostało podane. Za obiektywem stanął Liam MacRae, a przed nim – nie kto inny jak Travis Bennett. Jeśli kojarzycie go z Odd Future czy serialu „Dave”, to wiecie, że koleś ma naturalny luz, którego nie da się podrobić. To połączenie nowojorskiego DNA marki z zachodnioamerykańskim filtrem sprawia, że trzecia dostawa wygląda jak brakujący element układanki w Waszej szafie.
W tym dropie sportswear spotyka heritage style. To jest ta magiczna formuła ALD: bierzesz klasyczne sportowe kroje, miksujesz je z materiałami najwyższej jakości i nagle wyglądasz, jakbyś nie poświęcił na ubiór więcej niż dwie minuty, a prezentujesz się lepiej niż połowa Fashion Weeku. To styl „effortless” doprowadzony do perfekcji.
Garderoba modułowa, czyli spokój w świecie logomanii
To, co najbardziej szanuję w tym rzucie, to charakterystyczny dla marki spokój. W świecie, gdzie co drugie logo krzyczy do nas z kilometra, Aimé Leon Dore stawia na ciszę. Trzecia dostawa wiosenno-letniej kolekcji to manifestacja pewności siebie. Tutaj nie ma przeładowania, nie ma zbędnych udziwnień. Każdy szew, każda tkanina i każdy detal są dokładnie tam, gdzie powinny być.
Nowojorska ekipa buduje garderobę modułową. Co to oznacza dla nas? To, że każdy element z tego dropu pracuje na całość. Możesz wziąć jedną z ich lekkich kurtek, zestawić ją z klasycznymi chinosami albo szortami i zawsze będziesz wyglądać spójnie. To nie jest kompromis między wschodem a zachodem USA – to czysta ewolucja stylu, który nie zna granic.
Detale, które robią różnicę między ubraniem a stylem
Przyglądając się tej dostawie, widać, że Santis i jego team spędzili setki godzin nad doborem tekstur. Widzimy tu lekkie dzianiny, techniczne materiały idealne na cieplejsze dni i kroje, które dają ciału oddychać. To właśnie ten „zachodni oddech” w nowojorskiej estetyce.
Aimé Leon Dore znów udowadnia, że potrafi łączyć pozornie odległe światy w jedną, spójną opowieść. Jeśli szukacie czegoś, co przetrwa próbę czasu i nie stanie się „passé” za trzy miesiące, to uderzacie pod właściwy adres. To inwestycja w Wasz wizerunek, która zawsze się zwraca.
Jak zdobyć nowości od ALD i nie zbankrutować na resellu?
Kolekcja jest już dostępna w ich flagowych sklepach w Nowym Jorku i Londynie, ale dla nas najważniejszy jest sklep online. Pamiętajcie, że dropy u Teddy’ego znikają w mgnieniu oka, zwłaszcza jeśli mowa o akcesoriach i kultowych już czapkach z logo „NY”.
Jeśli chcecie poczuć ten klimat na własnej skórze, wbijajcie bezpośrednio na ich oficjalną stronę: aimeleondore.com. Nie szukajcie zamienników, bo tego specyficznego kroju i jakości materiałów po prostu nie da się podrobić. To jest ten moment, żeby odświeżyć rotację przed pełnym uderzeniem lata.
Swoją drogą, marka znowu przemyca kilka ciekawych kolaboracji obuwniczych w lookbooku – czy chcielibyście, bym sprawdził dla Was daty premier nowych projektów z New Balance, które tam mignęły?

















