w

PRO8L3M – Zombie feat. Sokół & Duit



You do not talk about Fight Club.

Słuchaj w sieci: http://soundline.biz/pro8l3mfightclub/
Kup online:
https://bit.ly/3syUyGo
https://bit.ly/3m6g2If

Rap: Oskar, Sokół
Produkcja: Duit, Steez83
Mix i master: Piotr Witkowski / Exit Productions

Camera: Ada Wróblewska
Oliwia Lis / Hype models

booking: pro8l3m@revolume.pl
media: pro8l3m@sidorowicz.co

https://www.facebook.com/PRO8L3M/
https://www.instagram.com/pro8l3m/
http://www.pro8l3m.pl

http://2020.works

#PRO8L3M​ #FightClub

source

Co myślisz?

Komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. Dzięki wam mogę sie chwalić naszą muzyką gdzieś poza płotami. Dzięki wam czuję boomerang nadzieji na lepsze jutro,że może wróce. Rozjebcie to,jak jest. Nie mam ochoty nic dodać.

  2. Tak się czuje i przykro piękne to jest… To znaczy nie nie jest… Piękne napewno nie. Nie wiem co teraz. Nie wiem jak to robisz problem ale… Dobrze wiesz. Kurwa, tak się zasłuchałam i zapatrzyłam w teledysk, że wpadłam prawie pod auto… Äh, może i by było lżej, nuta kozak, cześć. Uwielbiam..

  3. Dla mnie Pr0bl3m to top 1 ale w swoim gatunku muzycznym, gdzie nie ma innych. Nie ma co porównywać kto lepszy raper, bo Oscar i Steez to kompletnie odłącza rzeczywistość, niczym krypto w świecie FIAT.

  4. Nie mam ochoty na łzy
    Nie mam ochoty na słowa
    Nie mam ochoty na sny
    Nie mam ochoty nic dodać
    Nie mam ochoty być
    Nie mam ochoty na towar
    Mam ochotę być zły na świat, który Cię schował
    Nie mam ochoty na myśli
    Nie mam ochoty na żarty
    Fajnie, żeście przyszli –
    Nie mam ochoty na party.

  5. Tekst piosenki:

    Dwadzieścia, dwadzieścia, pchaliśmy jak sześcian

    Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian

    Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam

    Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam

    W snach uciekam w miejscu jak na bieżni

    Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni

    Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi

    Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi

    Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni

    Ideałom swym koniecznie wierni

    Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny cal materii

    Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik

    Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie

    Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem

    Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć

    Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć

    Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

    Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

    Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

    Mam ochotę być zły, na świat który cię schował

    Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty

    Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

    Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

    A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy

    Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz

    Życie to kilka momentów na krzyż

    Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa

    Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać

    Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa

    Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa

    Jebana wstęga Mobiusa aż chce się rzygać

    Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach

    Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia

    Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie – to nie ta liga

    Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła

    Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach

    Zmarznięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka

    Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa

    Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać

    Ochłoń, to komórki rakowej logika

    Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

    Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

    Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

    Mam ochotę być zły, na świat który cię schował

    Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żart

    Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

    Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

    A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy

    Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da

    Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedza

    Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już

    A czapy emisariusz kończy mój scenariusz

    Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie

    Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem

    Bezsilność czerwona jak krew na rękach

    A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna

    Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

    Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

    Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

    Mam ochotę być zły, na świat który cię schował

    Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty

    Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

    Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

    A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy

    Źródło: tekstowo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie…

0

Po co? Dlaczego? #kwejk #humor #taka #sytuacja #ludzie #śmieszne #obrazki #obraz…

MAGAZYN LIG EGZOTYCZNYCH #48 – ARGENTYNA 🇦🇷 (część 2)