w

TEDE – INSTARAP [OFFICIAL VIDEO] / ESPEOERTE 0121



ZAMÓW ALBUM ESPEOERTE 0121 W LIMITOWANEJ WERSJI Z DODATKOWYMI UTWORAMI: https://tede.shop/
SPIRAĆ TO: http://tdftdf.pl/

WIDZIMY SIĘ NA KOLEJNYCH KONCERTACH S.P.O.R.T. / ESPEOERTE:
WARSZAWA / 25.02.2022: https://goingapp.pl/wydarzenie/tede-sport-warszawa/luty-2022
WROCŁAW / 26.02.2022: https://goingapp.pl/wydarzenie/tede-s-p-o-r-t-wroclaw/luty-2022

TEGO UTWORU NIE MA NA PŁYCIE ESPEOERTE 0121 – PŁYTA JUŻ W TŁOCZNI, A TEN KAWAŁEK POWSTAŁ POD WPŁYWEM CHWILI!

Wszystko zmienił S.P.O.R.T….

Album ESPEOERTE 0121 powstał równie niespodziewanie, jak niespodziewanie zostanie wydany 13 grudnia 2021 nakładem wytwórni Wielkie Joł oraz Polski Rap. Podczas prac nad jubileuszową reedycją swojego debiutu, TEDE przejrzał dziesiątki minidisców z nagraniami z epoki. Oprócz niepublikowanych kawałków, które wzbogaciły wydawnictwo, odnalazł także własne bity, których nigdy nie wykorzystał.
Czekały one 20 lat, by raper, na fali sentymentu wywołanego przez pracę nad reedycją, oraz wyjątkowym koncertem, który odbył się 13 listopada 2021 w Katowicach, nagrał na nich album będący kontynuacją swojego pierwszego longplaya.

Bity 2001, rap 2021 – to jest właśnie ESPEOERTE 0121. A Joł jest Wielkie!

Video: Pan Zgrywus
Rap: TEDE

Więcej info o nas, o naszej muzie, koncertach i wydarzeniach znajdziesz tutaj:
https://www.facebook.com/wielkiejol/
https://www.instagram.com/tedef/

TEDE – INSTARAP
Utwór promuje album TEDE – ESPEOERTE 0121, który ukaże się 13 grudnia 2021 nakładem Wielkie Joł oraz Polski Rap.

Słowa: Jacek TEDE Graniecki
Muzyka: Jacek TEDE Graniecki
Producent wykonawczy: Maciej Maj (Polski Rap)

ISRC: PLH342100076
(P) 2021 TEDE ENTERPRISE (C) 2021 POLSKI RAP
#Tede #ESPEOERTE #SPORT

source

Co myślisz?

Komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. Jongmen aka ciągmen aka sprzedawca dywanów może się uczyć od starego TDFa jak się składa i jak robi się rap…bo on jedyne co potrafi to robić afery.

  2. Kobietę zobaczył jadący do szkoły młody chłopak

    Z bezpiecznej odległości kilka razy ją zawołał

    Był późny listopad, 6 rano, środek pola

    A ona po prostu stoi tam całkowicie goła

    Wioska przy granicy, gdzieś za Zieloną Górą

    Gdzie byś nie był o tej porze roku, wszędzie jest ponuro

    Młodziak nie myśląc długo zadzwonił pod 112

    Mówiąc, że staruszka w polu wygląda strasznie

    Zebrali się gapie, kiedy podjechał patrol

    Takie cuda w okolicy raczej zdarzają się rzadko

    "Jest wariatką!" rzucił szczyl z pryszczatą gębą

    "Ciotka ma Alzheimera, robi takie rzeczy często"

    Młodszy policjant przełknął ślinę, czuł niepokój

    Mimo zimy, po plecach spłynęła mu kropla potu

    "Co tu robi Pani w polu?" zapytał starszy rangą

    Próbując ukryć fakt, że też przeleciał strach go

    Stała po prostu patrząc, oczy pokryte bielmem

    Wyraz twarzy jakby nie wiem ile musiała przecierpieć

    Chuda niczym więzień z hitlerowskich obozów

    Białe lico kontrastują usta sine od mrozu

    Garść siwych włosów, skóra cienka jak werbel

    Policjant chciał położyć jej na ramieniu rękę

    Na co odpowiedziała przeraźliwie zdartym jękiem

    I zasłaniając się ze strachu opróżniła pęcherz

    Ekipa w karetce też nie miała lekko

    Uspokajający zastrzyk w końcu uśpił ją jak dziecko

    "Ona chyba przeszła piekło" powiedział ratownik

    Jej zmęczone ciało było obrazem katorgi

    Jak pomnik leżała, tak nieruchoma, blada

    Dyżurujący lekarz od razu zaczął ją badać

    I zamarł, bo jej wygląd i wycieńczenie ciała

    Maskowały, że ma 3 dekady, dramat

    Lewa ręka złamana, źle zrośnięta kość

    I te oczy całe we mgle jakby pokrywał je wosk

    Najwyraźniej ktoś kobiecie sprawił ciężką chłostę

    Perforacja jelit, poranione drogi rodne

    Bezbronna jak niemowlę, śpi na łóżku pod ścianą

    Policjanci próbowali ustalić jej tożsamość

    Na próżno jej szukano w bazie zaginionych osób

    Bo pomimo wielu starań nie było żadnego tropu

    Lekarz zdał protokół z dokładnych oględzin

    Zauważył mały znak na nadgarstku prawej ręki

    Jakieś kropki, kreski, jakaś szrama albo symbol

    Coś na wzór plemiennych skaryfikacji robionych igłą

    Przyglądał się bliznom, rósł mroźny lęk w nim

    Nigdy w swej karierze nie miał podobnej pacjentki

    Wyrwano jej trzy zęby, a na karku miała znamię

    Wielkości pięciozłotówki keloidową ranę

    Leży na oddziale ponad dwa i pół tygodnia

    Karmiona dożylnie na wyciszających środkach

    Nie powiedziała słowa, nie było z nią kontaktu

    Czasem tylko jęki nasilały się do wrzasków

    W takim wypadku trzeba przewieźć ją gdzie indziej

    Kobieta wymagała obserwacji psychiatrycznej

    Z nieznanym nazwiskiem, tak zwany pacjent "NN"

    Trauma jest też raną, ale sięga znacznie głębiej

    Ponure miejsce, psychiatryczny szpital

    Lata 80. w powietrzu czuć do dzisiaj

    Na szybach warstwa brudu, na ścianach lamperia

    Mówią, że sam NFZ o tym miejscu nie pamięta

    Zamknięta społeczność, trzymetrowa brama

    Odizolowani ludzie od zewnętrznego świata

    W oknach krata, na niebie zimna twarz księżyca

    W środku depresja, urojenia i nerwica

    Jechała przez szpital, wciąż blada jak duch

    Obraz beznadziei, ślina kapała jej z ust

    Na dwóch łóżkach obok niej dwa podobne przypadki

    Zapomniane dusze w stanie głębokiej apatii

    Po kilku dniach trafił do niej młody wikary

    Wszyscy go tutaj lubili, był pogodny, roześmiany

    Ale kiedy wszedł do sali, spoważniał i zamilkł

    Bo kobieta była żywym zaprzeczeniem wiary

    Widział ludzi starych, był nieraz świadkiem śmierci

    Choroby, zaniedbania, znał widok skrajnej nędzy

    Ale wierz mi, jej oblicze zaparło mu dech w piersi

    Miał wrażenie, że dziewczyna każdym gramem ciała cierpi

    "Pacjenci plotkują, że trzeba ją mieć na oku"

    Mówi zza księdza starsza pani w szlafroku

    Stała w rogu pokoju, schizofreniczka Maria

    Podstarzała, opuszczona przez najbliższych malarka

    Przyszła gwiazdka, święta są tu raczej przykre

    Tylko Pani Maria odwiedziła ją w wigilie

    "Jesteś motylkiem" gada, głaszcząc ją po buzi

    "To nieprawda co mówią o tobie, że nie masz duszy"

    Czas się dłużył, minął mroźny styczeń

    Jarzeniówki świecą jak przykryte śniegiem znicze

    Raz po raz wikary przyszedł, robiąc obchód po salach

    Przyglądał się dziewczynie myśląc, że świat oszalał

    Pracownicy szpitala, też mówili mu nie raz

    Że w jej obecności czują nieopisany strach

    Ta zniszczona twarz, przerzedzone siwe włosy

    I te jęki przeszywające jak żądło osy

    Którejś nocy w lutym, kobieta dostała spazmów

    Wiła się niczym wąż chcący się ukryć w piasku

    W jej kaszlu pojawił się gęsty czerwony kolor

    Trzeba wziąć ją do wojewódzkiego szpitala na OIOM

    Obok niej pielęgniarz, drugi siedział za kółkiem

    W tej starej karetce sam czułbyś się jak w trumnie

    Pędzili z ratunkiem, ale co się stało, szczerze? Nie wiem

    Ktoś znalazł R'kę rozbitą na drzewie

    Wypadków jest wiele, ale w tym wypadku

    Znaków zapytania więcej jest niż solidnych faktów

    Wewnątrz ambulansu siedział tylko nieboszczyk

    Przebity grubą gałęzią trup kierowcy

    W nocy było ślisko, ale nie w tym problem

    Policyjny technik znalazł feler związany z prądem

    Coś prawdopodobnie zawiesiło elektryczny układ

    Lecz przy takiej kraksie trudno jest dojść do źródła

    Około 2 dób trwało przeszukanie lasu

    Sanitariusz i kobieta przepadli bez śladu

    Na miejscu wypadku też nie było żadnych tropów

    Zupełnie jakby się oboje rozpłynęli w mroku

    Ksiądz, robiąc obchód, spojrzał na jej puste łóżko

    Na zawsze zapamięta te oczy ziejące pustką

    Tej nocy nie mógł usnąć, bo widział jak malarka

    Śpiewając rysuje blizny dziewczyny na kartkach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ładowanie…

0

Tytuł dla prawdziwych koneserów tego gatunku….

Zawsze mogę na nią liczyć. #kwejk #humor #heheszki #śmieszki #żarty #żarciki #lo…